wydaje mi sie ze z jednej strony mozna twórczość naszych kochanych chłopaków różnie dzielić, ale z drugiej strony tak naprawde nie da sie podzielic. dlaczego? poniewaz ta muzyka caly czas sie rozwija, dojrzewa, przechodzi rozne fazy.
dla mnie ta muzyka jest osobliwie żywa, nie wiem, czy dobrze to okresle przyrownujac do czlowieka majacego w zyciu rozne okresy-lepsze,gorsze, czasami mamy wrazenie ze ktos sie cofa w rozwoju... na moje zycie dM mieli wielki wplyw i czytajac tlumaczenia tekstow odnosilam wrazenie, ze ktos wlazł do mojej głowy i ubiera w piękne teksty piosenek to, o czym myśle, co przeżywam: jako nastolatka, później coraz starsza dziewczyna, teraz jako dorosła kobieta, majaca juz jakies tam przezycia i podchodzaca z dystansem do roznych rzeczy.
slucham starszych plyt z sentymentem, bo wciaz czuje je tak jak nastolatka( chodzi mi o Broken Frame, Construction Time Again czy Some Great Reward), Black Celebration, Music For The Masses i Violator to dla mnie czas przejscia w swiat doroslych, kiedy wydaje nam sie ze wszystko wiemy i jestesmy najlepsi( czyz nie wtedy Dave doszedl do wniosku ze jest jak młody bog?)potem szalony czas prob, bolesnych przezyc,urazow, okazuje sie ze swiat nie jest taki rożowy (bardziej ciemno fioletowy-SOFAD i Ultra), i teraz stabilizacja : płyta raz na kilka lat, odcinamy kupony od tego co wypracowalismy....
tak ja czuje
i w taki sposob i tak wyszedl mi podzial
