Dzisiaj , po roku niegrania wzięłam do ręki swój flet poprzeczny, na którym kiedyś już bardzo dobrze umialam grać. Szło mi niezdarnie, a dźwięki to były zwykłe świsty, ale to jest niesamowite uczucie widzieć nuty i grać z nich biegle (po kilku latach moje palce wiedziały, która klapkę nacisnąć).
ile bym dała, żeby jeszcze kiedyś chodzić na lekcje fletu... ale już chyba nigdy nie będę miala takiej okazji..